Slow reading – moja filozofia czytania

Tym postem nie odkryję Ameryki, nie stworzę nowej idei czy filozofii. Bo o slow reading napisano już wiele. Wystarczy w pisać w wyszukiwarkę to hasło, by wyskoczyło tak dużo odnośników, że trudno byłoby ogarnąć je w ciągu całego dnia. A jednak muszę Ci o tym napisać. Bo w końcu na nowo odkryłam przyjemność czytania! I Ciebie też do tego namawiam.

Czym jest slow reading?

Żyjemy w czasach, gdy filozofia slow jest bardzo popularna. Sama tutaj, na blogu, propaguję idee slow life, slow travel itd. A jednak do w prowadzenia w życie slow readingu musiałam dojrzeć. I trochę mi to zajęło. Ale od początku. Czym tak naprawdę jest slow reading? Każdy pewnie byłby w stanie stworzyć swoją definicję tego pojęcia. U mnie wiąże się to z uważnością, szeroko rozumianą. Dotyczy nie tylko samego czytania jako czynności – niespiesznego zanurzenia się w lekturze, przeżywania jej i delektowania się stylem autora. To także uważne obserwowanie swoich reakcji na to, co się przeczytało. Zaskakujące, jak wiele wniosków o sobie i swoim u i teraz można wyciągnąć, gdy uświadomimy sobie, że dany bohater nas irytuje a drugi z kolei wzbudza sympatię. Naprawdę.

Slow reading to także uważne wybieranie lektury. Nie chodzi o to, by przeczytać jak najszybciej, jak najwięcej i by być pierwszym czytelnikiem nowości, która przed chwilą dosłownie wjechała do księgarni. Tyle się teraz wydaje, że czytanie wszystkiego i tak jest niemożliwe. Warto zdać sobie z tego sprawę. Im szybciej, tym lepiej – unikniesz frustracji spowodowanej ciągle rosnącym stosem książek i ciągłym brakiem czasu na lekturę, choć przecież i tak czytasz już w każdej możliwej sytuacji…

czytanie3

Moja droga do uważnego czytania

Jeśli spojrzysz na mojego bloga, na kategorie, jakie się w nim pojawiają i na posty, jeśli śledzisz moje konto na Instagramie lub Facebooku, pewnie zauważyłeś, że coraz bardziej staram się celebrować codzienność. Cenię sobie bycie w chwili, zanurzenie się w niej. I w wielu przypadkach się to udawało. Z czytaniem jednak było inaczej… Miałam wrażenie, że jeśli nie przeczytam kolejnej nowości, zwłaszcza tej, o której mówią wszyscy, coś mi umknie. Niemal kompulsywnie sprawdzałam, co nowego w księgarni i bibliotece. Uzależniłam się od tego, naprawdę. A potem czytałam jak najszybciej, by koniecznie napisać recenzję, by zdążyć, by wbić się w ten moment, kiedy cała książkowa blogosfera huczy o konkretnej pozycji. I powiem Ci, to wcale nie było proste, bo na blogach książkowych dyskusje bywają intensywne, ale… bardzo krótkie! W końcu niemal co tydzień do księgarń trafiają kolejne nowości, które trzeba wypromować, więc blogerzy współpracujący z wydawnictwami publikują kolejne recenzje tak, by zbiegło się to z premierą książki. A o tych poprzednich Internet jakby zapomina. Czasami słusznie, bo nie wszystkie nowości są warte uwagi. Czasami szkoda, bo o niektórych książkach chciałoby się dyskutować dłużej. Nie mówiąc już o tym, że chciałoby się je smakować, czytać kawałek po kawałeczku. Nie na akord.

Trwałam w środku tego cyklonu. Zdarzało się, że docierała do mnie paczka z ośmioma tomami, których recenzje miałam napisać w miesiąc. Dawałam radę, tylko… przyjemność czytania gdzieś się traciła. Przeczytać-zrecenzować-zapomnieć. Tak to mniej więcej działało… I w pewnym momencie stwierdziłam, że już trochę mnie męczy. Pomyślałam słowami piosenki Anny Marii Jopek:

„Niech ktoś zatrzyma wreszcie świat, ja wysiadam”…

A potem trafiłam na bloga slowreading.pl i to było to! Dokładnie to, czego mi było trzeba! I teraz staram się wprowadzać zasady slow reading w życie!

Slow reading w praktyce

Na czym więc w praktyce polega slow reading? W skrócie można powiedzieć, że na uważnym czytaniu. Chcesz spróbować, ale nie wiesz, od czego zacząć? Zrób tak:

  • Wybierz książkę, którą naprawdę masz ochotę przeczytać. Nie taką, którą pod wpływem chwili wypożyczyłeś z biblioteki, a teraz musisz przeczytać, bo zbliża się termin oddania. I nie taką, którą zaplanowałeś do czytania w tym miesiącu z powodu jakiegoś czytelniczego wyzwania. Wybierz taką lekturę, którą po prostu chcesz przeczytać właśnie teraz. Pamiętaj, nie ma jedynie słusznych wartościowych książek. O tym, czy dana lektura ma wartość decydujesz sam! Nie słuchaj tych, którzy przekonują, że tę pozycję koniecznie musisz przeczytać, a tamta to tylko takie „czytadło dla kur domowych”. Ale może właśnie to czytadło ma dla Ciebie znaczenie, jest odpowiednią lekturą tu i teraz? Może właśnie ta książka wniesie do Twojego życia coś nowego, wartościowego?
  • Usiądź wygodnie, zaparz sobie kawę lub herbatę w ulubionym kubku, przykryj się ulubionym kocem, zapal zapachowa świecę. Stwórz nastrój.
  • Otwórz książkę i zatop się w lekturze. Czytaj świadomie, nie przebiegaj oczami po kolejnych zdaniach, ale wgryź się w ich sens, smakuj kolejne słowa, poczuj ich znaczenie.
  • Pozwól działać swojej wyobraźni. Przenieś się w krajobrazy, których opisy czytasz, stań się świadkiem opisywanych sytuacji i wydarzeń.
  • Daj zielone światło emocjom. Czytanie książek jest takie fajne dlatego, że pozwala poczuć strach, niepokój, wzruszenie, radość, irytację, sympatię… Czytaniu towarzyszy cała gama uczuć, tylko musisz dać im czas i możliwość, by się pojawiły. A kiedy to się stanie – obserwuj je. Naprawdę mogą dużo powiedzieć Ci o Tobie samym…hygge3

Dlaczego warto czytać w rytmie slow?

Dla mnie slow reading jest powrotem do zachwytu lekturą, do czerpania z czytania prawdziwej przyjemności. Ale to nie jest jedyny plus takiej filozofii czytania. Czytanie w rytmie slow pomaga się uspokoić i zrelaksować. Uwalniasz się od presji czytania jak najszybciej i jak najwięcej i w końcu zaczynasz cieszyć się chwilą spędzaną w towarzystwie lektury.

Moim zdaniem uważne czytanie pozwala także poszerzyć horyzonty. Niby mówi się tak o czytaniu w ogóle. Pytanie tylko, czy jeśli czytamy taśmowo, wszystko, co nam wpadnie w ręce, mamy szansę naprawdę zastanowić się nad treścią, nad tym, co wnosi ona do naszego życia? Mam wrażenie, że nie. Dlatego przestawiam się na slow reading. Od teraz.

Pewnie znajdzie to odzwierciedlenie na blogu. Nie będzie tylu recenzji, choć na pewno będą się pojawiać. Ale zamierzam polecać Twojej uwadze te lektury, po które naprawdę warto sięgnąć i w których można się zatopić. Takie, które zmuszają do myślenia i o których trudno jest zapomnieć…

Zaglądajcie więc tu nadal po czytelnicze inspiracje. A jeśli chcecie być na bieżąco z tym, co u mnie na książkowej tapecie – koniecznie obserwujcie moje konto na Instagramie!

Reklamy

3 myśli w temacie “Slow reading – moja filozofia czytania

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s