Podsumowanie grudniowego czytania, cz.1

Nowy rok, nowe miejsce w sieci. Co prawda decyzję o prowadzeniu nowego bloga, który będzie poświęcony kulturze i tematom z nią związanym pojawił się w mojej głowie już jakiś czas temu, ale zdecydowałam, iż grudzień nie jest dobrym momentem na zaczynanie. Zresztą poprzedni miesiąc przeleciał mi przez palce… Rozmył się gdzieś, przytłaczając mnie jednocześnie zadaniami do zrobienia na już, a najlepiej na wczoraj. Z tego powodu odpuściłam sobie pisanie,a recenzje przeczytanych w grudniu książek postanowiłam opublikować w krótkim podsumowaniu dopiero teraz.

Czytelniczo grudzień okazał się wyjątkowo udany. Przeczytałam aż 11 pozycji! Wynik, moim zdaniem, bardzo imponujący. Nie liczę tu już książek przeczytanych z dzieckiem, choć to przecież także lektury warte wspomnienia. Mam ambitny plan, by na blogu pojawiały się także opinie o książkach dla najmłodszych, jednak w podsumowaniu postanowiłam sobie to darować. I tak mam Ci dużo do opowiedzenia. Tak dużo, że notkę podsumowującą postanowiłam podzielić na dwie. Dziś zapraszam więc na krótki przegląd książek, które czytałam na początku grudnia.

„Zaklinacz słów” Shirin Kader

Kiedy zobaczyłam okładkę tej książki po prostu nie mogłam się oprzeć. Jedno spojrzenie na nią obiecywało to, co uwielbiam w literaturze: fascynującą, pachnącą Orientem opowieść, którą czyta się niespiesznie, którą można się delektować i która nie jest banalna. Czytając powieść Shirin Kader dostałam to wszystko! To była piękna podróż nie tylko w świat orientalnych opowieści, które niemal pachniały kawą i kardamonem, ale także przyjemność czerpana z samego czytania. Być może mój zachwyt wiąże się z ogromnym zainteresowaniem kulturą arabską, być może to kwestia specyficznej, momentami przywodzącej na myśl dawne arabskie opowieści narracji. A może to sprawa tak wspaniałego połączenia realizmu i magii… Grunt, że zachwycam się tą książką i polecam ją tym, którzy szukają w literaturze możliwości odkrywania nowych światów…

DSC_1302
A czytałam w ramach wyzwania „Pod hasłem” u Ejotka.

„Muza” Jessie Burton

Długo czekałam na możliwość przeczytania tej powieści. W końcu znalazłam czas i… nie żałuję! Wcześniejsza lektura „Miniaturzystki” tej samej autorki sprawiła, że z chęcią sięgnęłam po jej kolejną powieść. Fakt, iż treść nawiązuje do historii Hiszpanii i tajemnicy pewnego obrazu, a do tego porusza wątki kulturowe i społeczne sprawił, iż „Muzy” byłam wyjątkowo ciekawa. Przyznam, że ta powieść podobała mi się bardziej niż „Miniaturzystka”, która uznana została, zresztą słusznie, za literackie arcydzieło. W powieści podobało mi się wszystko – kreacje bohaterów, opowiadana historia, a właściwie historie, bo mamy tutaj do czynienia i z wydarzeniami współczesnymi i z tymi dziejącymi się w czasach wojny w Hiszpanii. Mamy tu też dużo refleksji na temat sztuki i jej twórców. To piękna lektura. Polecam więc wszystkim.
Czytałam również w ramach wyzwania u Ejotka.

„Cukiernia pod Amorem – ciastko z wróżbą” Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk

Ta książka to niemal świeżynka. A jednocześnie powrót do Gutowa, do znanych bohaterów. Autorka tworzy dalsze losy rodziny, która prowadzi najlepszą w mieście cukiernię i w której życiu znów pojawiają się echa dawnych, przedwojennych czasów. Teraźniejszość miesza się tu z przeszłością, a losy bohaterów spotykają się i przeplatają. Opowieść jest niezwykle ciekawa, czyta się przyjemnie i już nie mogę doczekać się kolejnych tomów (mają być trzy). I choć daleka jestem od stwierdzenia, że to literackie arcydzieło, to jestem przekonana, że kontynuacja cyklu „Cukiernia pod Amorem” odniesie sukces porównywalny z tym, jaki odniosły inne książki autorki.
Książkę również przeczytałam w ramach wyzwania „Pod hasłem”.

 „Minaret” Leili Abouleli

Lektury tej książki nie miałam w planach. Baaa… nawet nie wiedziałam, że taka powieść istnieje. Sięgnęłam po nią, bo przypadkiem zauważyłam ją w bibliotece. Przyciągnęła mnie okładka i opis sugerujący, że ta powieść jest inną niż wszystkie historią arabskiej dziewczyny. Książka mówi o kobiecie, która świadomie wybiera powrót do religii, rezygnując ze swobody obyczajów, jaka oferuje jej życie na tak zwanym Zachodzie. Nie ma tutaj szukania sensacji, nie ma tu piętnowania islamu i mówienia o tym, że ta religia ogranicza, zwłaszcza prawa kobiet. Wręcz przeciwnie – historia tu opisana pokazuje, że czasem wybór religii i świadoma rezygnacja z niektórych „przywilejów” Zachodu może przynieść szczęście i spokój… Dla mnie niezwykle piękna i pouczająca lektura.

DSC_1379

Również przeczytana w ramach wyzwania u Ejotka.

„Islamski łącznik” Joakima Zandlera

Tutaj też mamy temat islamu. Jednak zupełnie w innym ujęciu. Książka, która jest mocnym i trzymającym w napięciu thrillerem, nawiązuje do tematu Państwa Islamskiego i terroryzmu. Jednak nie one są tutaj najważniejsze. Tak jak w „Pływaku”, poprzedniej powieści autora, tu również mamy do czynienia z sytuacją, w której zwykły człowiek zostaje wplątany w polityczną grę. Niebezpieczną i bezwzględną. Autor znowu pokazuje w jaki sposób działają liczące się politycznie i gospodarczo siły i jak niewiele zależy od zwykłych ludzi, jak bardzo traktowani są oni jedynie jak pionki na szachownicy… Oczywiście opisana historia jest wytworem wyobraźni autora. Mimo to niepokoi. Bo przecież w każdej opowiadanej historii jest choćby cień prawdy, prawda?

Tę powieść przeczytałam w ramach dwóch wyzwań u Ejotka: „Pod hasłem” oraz „Zatytułuj się”.

„Stulatek, który wyskoczył przez okno i zniknął” Jonasa Jonassona

Prawda jest taka, że nie miałam nawet zamiar pisać o tej książce. Ale skoro robię zbiorcze podsumowanie, to niech będzie… Tyle, że właściwie nie wiem, co napisać. Absolutnie mnie nie zachwyciła. Być może absurdalny humor to coś, czego nie rozumiem i co nie leży w moim guście. Według mnie autor po prostu ma zbyt wybujałą fantazję. I tyle. Nie mój klimat, więc pewnie dlatego lektura po prostu mnie rozczarowała.

I tak, też czytałam w ramach wyzwania u Ejotka. 😉

Oczywiście to nie koniec moich grudniowych lektur. Na kolejną część czytelniczego podsumowania zapraszam Cię już jutro!

Reklamy

15 myśli w temacie “Podsumowanie grudniowego czytania, cz.1

  1. Nie znam żadnej książki, którą tu wymieniłaś, ale kojarzę „Stulatka, który wyskoczył przez okno i zniknął”. Głównie dlatego, że… widziałam go w kinie! (i mało nie umarłam z nudów). Wyjątkowo kiepski film, więc jak dowiedziałam się, że jest ekranizacją książki, to już książkę omijałam szerokim łukiem 😛

    Polubienie

    1. Oj nie dziwię Ci się z tym ‚Stulatkiem” naprawdę nie rozumiem fenomenu książki. A co do cegiełek… no cóż… miałam czytelniczy flow;) Ale za to olałam świąteczne porządki;)

      Polubienie

    1. Oj, „Zaklinacz słów” rzeczywiście przepiękna okładka. treść również – polecam. A „Cukiernia…” Jeśli czytałaś poprzednią serię, to ta też Ci się spodoba!

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s