Czytelnicze podsumowanie grudnia cz.2

Jak już pewnie wiesz, grudzień był dla mnie miesiącem niezwykle udanym nie tylko pod względem ilości przeczytanych książek (tych było 11, nie licząc pozycji czytanych razem z dzieckiem!), ale też pod względem jakości lektur, które wpadły mi w ręce. Dziś zapraszam Cie na drugą część mojego czytelniczego podsumowania poprzedniego miesiąca!

Wyjątkowo tym razem w grudniu sięgnęłam tylko po jedną świąteczną powieść, choć takich historii na polskim rynku wydawniczym pojawiło się mnóstwo. Sama mam kilka czekających wciąż na półce. Jakoś jednak nie udzielił mi się świąteczny nastrój, a przez to też miałam ochotę sięgać po książki zupełnie inne, czasem przypadkowo wybrane, czasem takie, które dotarły do mnie w ramach booktoura (tak było z „Trzecią” Magdy Stachuli, o której za chwilę). Co więc czytałam w drugiej połowie grudnia?

Przeczytaj też o książkach, które przeczytałam w pierwszej połowie grudnia.

„Lustereczko, powiedz przecie…” Alka Rogozińskiego

Pisanie o książkach Alka Rogozińskiego może być niebezpieczne. Autor w odwecie może na przykład umieścić nas w faule swojej kolejnej powieści, a tam, jak wiadomo, może być niebezpiecznie. Wszak Rogoziński to autor kryminałów, choć pisanych nieco z przymrużeniem oka. Moja przygoda z twórczością autora rozpoczęła się niezbyt udanie. I właściwie nie miałam zamiaru sięgnąć po kolejne książki Rogozińskiego, ale… postanowiłam dać mu szansę. Decyzja okazała się słuszna, bo już pierwszy tom przygód pisarki z detektywistycznym zacięciem – Róży Krull – okazał się fantastyczny. Jednak druga część cyklu, czyli przeczytana przeze mnie niedawno książka „Lustereczko, powiedz przecie…” jest wprost rewelacyjna. Ta pozycja pomogła mi doskonale w odcięciu się od grudniowego szaleństwa, presji mycia okien i biegania po sklepach. Zaszyłam się w sypialni z kubkiem dobrej herbaty (choć teraz myślę, że dobre wino byłoby jeszcze lepsze) i… co chwilę wybuchałam niepohamowanym śmiechem. Wszystko za sprawą dość szalonych pomysłów pisarki-detektywki i… uczestników męskiego konkursu piękności. I właściwie nic więcej nie trzeba pisać, by wyobrazić sobie, że musiało być zabawnie. Albo najlepiej nie wyobrażać sobie, tylko po prostu przeczytać.

Książkę czytałam w ramach wyzwania „Pod hasłem” oraz „Zatytułuj się” u Ejotka.

„Ostatnia aria Mozarta” Matta Rees’a

Piękna okładka, ciekawa historia nawiązująca nie tylko do tajemniczej śmierci słynnego kompozytora, ale też do historii austriackiego wolnomularstwa i wprost mistrzowskie oddanie atmosfery ówczesnego Wiednia sprawiają, że lektura tej książki była prawdziwą przyjemnością. I choć nie mogę powiedzieć, by całkowicie mnie urzekła, nie pozwalając o sobie zapomnieć, to jednak ciesze się, że w końcu sięgnęłam po tę powieść. Na mojej liście książek do przeczytania była właściwie od dnia premiery. Tyle dobrego czytałam o niej w Internecie. W końcu udało mi się przeczytać i… jedyne,c o mogę powiedzieć, to że tym razem w pełni zgadzam się z pozytywnymi opiniami krążącymi o tej lekturze.

DSC_1440

Czytałam w ramach wyzwania „Pod hasłem” u Ejotka.

„Aleja Siódmego Anioła” Renaty Kosin

To jedyna świąteczna pozycja wśród książek, które czytałam w grudniu. Sięgnęłam po tę książkę, bo bardzo lubię twórczość autorki, która oferuje czytelnikowi historie niebanalne, ciekawe, nawiązujące do historii związanych nie tyle z konkretnymi ludźmi, co… przedmiotami. Tym razem jest to pomnik pewnego anioła. Ale po kolei – historia opisana w książce to historia pogubonej kobiety, która obwinia się za pewne wydarzenia z przeszłości i która z tą przeszłością próbuje zerwać. Z pisarki przeistacza się więc w dekoratorkę sklepowych wystaw i tak trafia do pewnego sklepu z meblami przy alei Siódmego Anioła właśnie. Tutaj w jej ręce wpada pewien stary list, który chyba dotarł do niej nie przez przypadek… Tak zaczyna się ta historia. Jak się kończy/ Przeczytaj sam! Naprawdę warto, bo choć to historia świąteczna, nie ma w niej za dużo lukru. Jest taka jak prawdziwy piernik – słodka i gorzka jednocześnie. Ale piękna i warta poznania…

Czytałam w ramach wyzwania u Ejotka.

„Bar na Starym Osiedlu” Sabiny Wasznut

Ta książka urzekła mnie nie tyle opowiadaną historią, która choć ciekawa nie jest jakaś bardzo odkrywcza, ale opisami Śląska. Być może dlatego, że do tej części Polski mam szczególny sentyment. Być może dlatego, że dzięki książce Sabiny Wasznut udało mi się po raz kolejny docenić moją małą ojczyznę, zauważyć, że tkwi w niej niebywały potencjał. Nic więc dziwnego, że Śląsk coraz częściej staje się nie tylko miejscem, które autorzy wybierają na tło opisywanych przez siebie wydarzeń, ale także prawdziwym bohaterem! Mam wrażenie, że w powieści Sabiny Wasznut Śląsk pełni właśnie taka rolę – nie tylko miejsca akcji, ale też bohatera… Na dodatek bohatera nakreślonego najlepiej ze wszystkich występujących w książce! I to właśnie Śląsk sprawia, że po „Bar na Starym Osiedlu” warto sięgnąć.

DSC_1449

Czytałam w ramach wyzwania „Pod hasłem”

„Trzecia” Magdy Stachuli

To ostatnia moja grudniowa lektura i… prawdziwa wisienka na torcie. „Trzecia” dotarła do mnie w ramach booktouru organizowanego na blogu żukoteka. Od pierwszego rozdziału wiedziałam, że będzie to historia niesamowita. Co prawda już lektura „Idealnej”, debiutanckiej powieści Magdy Stachuli obiecywała wiele, ale moim zdaniem „Trzecia” jest jeszcze lepsza. Dopracowana, przemyślana i… niesamowicie zaskakująca. Z początku wszystko wydaje się być proste. Ba… czasem wydawało się, że już wiadomo, jak potoczy się cała historia. Ale wystarczyła lektura kolejnego rozdziału, by cała ułożona przeze mnie koncepcja runęła i wszystko kompletnie się poodwracało. Lektura przypominała mi jazdę na roller-coasterze. Dosłownie. W pewnym momencie sama już nie wiedziałam, kto jest dobry, kto zły… To sprawiło, że od książki nie potrafiłam się oderwać. „Trzecia” to trzymający w napięciu thriller psychologiczny napisany w sposób, według mnie, genialny! Po prostu. To jednak z tych książek, które trzeba przeczytać!

Oczywiście Marcie dziękuję za zorganizowanie booktoura i możliwość przeczytania „Trzeciej”, a książkę czytałam też w ramach Ejotkowego wyzwania „Pod hasłem” oraz „Zatytułuj się”.

To już koniec moich czytelniczych podsumowań. Jednak wciąż jeszcze chcę Ci napisać kilka słów o grudniu. Dlatego zapraszam Cię tu, na bloga, już jutro. Wpadniesz?

A jeśli chcesz być na bieżąco z tym, co czytam i jak czytam, koniecznie zerknij na Facebooka lub Instagrama!

Reklamy

9 myśli w temacie “Czytelnicze podsumowanie grudnia cz.2

  1. „Trzecią” bardzo dobrze mi się czytało – to taka lektura, która trzyma w napięciu (a to lubię!).
    Życzę Ci pięknego, pełnego satysfakcji (nie tylko tej książkowej) roku!

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s