W mrocznych zaułkach Bangkoku: „Karaluchy” Jo Nesbo

Pani w bibliotece mocno się zdziwiła, gdy poprosiłam o kolejny tom cyklu z Harrym Hole. „Co za starocie Pani czyta!” – usłyszałam. Prawda. Pierwsze tomy stworzonej przez Jo Nesbo serii to książki, które mają już około dwudziestu lat! Być może wstyd się przyznać, ale ja dopiero od niedawna, za sprawą filmu „Pierwszy śnieg”, zaczęłam je czytać. I bardzo się z tego powodu cieszę, bo rację mają ci, którzy mi te książki polecali – to naprawdę dobre kryminały.

Jo Nesbo jest jednym z najbardziej znanych pisarzy skandynawskich, którzy tworzą kryminały. Swoje powieści publikuje już od dwudziestu lat (w Polsce pojawiły się chwilę później) i wciąż jest uważany za autora bestsellerów. O popularności autora świadczy fakt, że na podstawie jego powieści nakręcono niedawno film. I jeszcze to, że każda nowa książka przez niego napisana, jaka pojawia się w księgarniach, budzi ogromne zainteresowanie czytelników. W końcu postanowiłam więc sprawdzić, czy opinia tak dobrego pisarza jest w tym przypadku słuszna. A że lubię czytać książki z cyklu po kolei – zaczęłam od początku. Po lekturze powieści „Człowiek nietoperz” przyszła więc pora na „Karaluchy”.

Skandynawski kryminał w brudnych zaułkach Bangkoku

Tym razem Jo Nesbo przenosi czytelnika do Bangkoku. Ten fakt może dziwić, wszak mamy do czynienia z kryminałem skandynawskim. A jednak to jest jedna z tych rzeczy, które u Nesbo podobają mi się najbardziej – rzucanie bohatera w różne miejsca, a przy tym odkrywanie tej mrocznej strony regionów, które kojarzymy zazwyczaj zupełnie inaczej. Tak było z Australią z poprzedniego tomu, która wielu jawi się pewno rajem na ziemi. Tak jest i w tym przypadku, choć może w mniejszym stopniu, bo przecież Tajlandia, oprócz tego, że kojarzona jest jako jedna z najpopularniejszych destynacji urlopowych, jest też krajem, w którym najprężniej rozwija się seksturystyka. I to niemal pod każdą postacią. Nie da się też ukryć, iż to jeden z najbardziej skorumpowanych krajów. Właśnie te wątki znajdziemy w książce.

recenzja-ksiazki-jo-nesbo

Harry Hole jest detektywem, który świetnie potrafi kojarzyć fakty. Ale jest też człowiekiem, który musi borykać się z ogromnymi problemami prywatnymi: oto jego pierwsza ukochana najpierw go rzuciła, potem popełniła samobójstwo; druga zginęła w trakcie prowadzonego przez Harry’ego australijskiego śledztwa. Do tego jeszcze tragiczne wydarzenia z życia siostry, która ma zespół Downa i wreszcie alkoholizm. Dużo, prawda? A jednak Harry, jeśli chce, potrafi zebrać się w sobie, w restauracjach i barach zamawiać tylko wodę lub sok pomarańczowy i… prowadzić trudne śledztwo.

Tym razem sprawa jest skomplikowana nie tylko dlatego, że Harry znów musi działać w nieznanym sobie terenie, w zupełnie obcej kulturze, w świecie, który czasem trudno mu zrozumieć, ale też dlatego, że chodzi o delikatne kwestie polityczne. Śledztwo dotyczy zmarłego w dość nietypowych okolicznościach norweskiego ambasadora. Już sam fakt, że znaleziono go w podrzędnej klasy motelu, gdzie pokoje wynajmuje się na godziny i gdzie był umówiony na spotkanie z prostytutką sprawia, że sprawa jest politycznie niewygodna. W trakcie śledztwa na jaw wychodzą jeszcze dodatkowe kwestie związane z tak niewygodnymi tematami jak homoseksualizm czy pedofilia. Tak naprawdę Harry zostaje tu wysłany, co odkrywa dopiero po czasie, nie tyle po to, by rozwiązać kryminalną zagadkę, co by po prostu pomóc, choć nieświadomie, sprawę zatuszować. Jego talent i upór krzyżują jednak szyki przełożonym, którzy najchętniej zapomnieliby o całym zdarzeniu. No cóż – trzeba nie wysyłać do takiej roboty jednego z najlepszych detektywów. Nawet, jeśli wydaje się, że już sięgnął dna…

Dobrze napisany kryminał

„Karaluchy” czyta się z ogromnym zainteresowaniem. Nesbo kluczy, pozwalając czytelnikowi snuć domysły i tworzyć własne teorie na temat tego, co się wydarzyło, jednak odpowiedź dostajemy dopiero na ostatnich kartach powieści. A ta, muszę przyznać, trochę mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że to właśnie ten bohater okaże się mordercą, choć owszem, w pewnym momencie można było się tego domyślić. Wartka akcja oraz świetnie wykreowani bohaterowie to z pewnością duże plusy tej książki. Obok postaci Harry’ego również inni bohaterowie zostali przedstawieni w sposób niezwykle barwny, niejednoznaczny, intrygujący. Co więcej, także sama zbrodnia została umotywowana bardzo wiarygodnie. Wreszcie moim zdaniem niezwykle udane, choć momentami dość mocne, były te fragmenty, które dotyczyły samej Tajlandii. Albo raczej ciemnej strony tego kraju.

jo-nesbo-karaluchy-recenzja

Książkę niewątpliwie polecam wszystkim miłośnikom gatunku. Oczywiście tym, którzy nie mieli jeszcze okazji poznać prozy Nesbo. Po lekturze jestem pewna jednego – seria o Harrym Hole to jedna z tych, które w najbliższym czasie zamierzam poznać do końca. A że jeszcze kilka tomów zostało, możesz spodziewać się kolejnych recenzji powieści Nesbo w najbliższym czasie. „Czerwone gardło” – kolejna książka z cyklu, już czeka na półce…

Wydawnictwo Dolnośląskie. Ilość stron: 320.

Wyzwania:

Pod hasłem (30. akcja rozgrywa się w kraju z dostępem do morza)
Dziecięce poczytania (tu niestety motyw dziecka w mało przyjemnym kontekście pedofilii :(, bonusów brak)

Książki Jo Nesbo z cyklu o Harrym Hole możesz kupić TUTAJ.

Reklamy

5 myśli w temacie “W mrocznych zaułkach Bangkoku: „Karaluchy” Jo Nesbo

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s