Każde czasy mają swoje czarownice – „Czarownica” Camilla Lackberg

Camilla Lackberg długo kazała mi czekać na kolejną swoją powieść. Poprzednie tomy serii dosłownie połknęłam. Bardzo lubię styl, jakim pisze autorka. To, że ze współczesnymi wydarzeniami łączą się te z przeszłości, a zbrodnię, nad którą aktualnie pracują detektywi trzeba połączyć z tą sprzed lat, by wszystko w pełni zrozumieć. Nie bez powodu z ogromnymi oczekiwaniami sięgnęłam po „Czarownicę” – dziesiąty tom o policjantach z Fjallbacki.

Ta książka nie jest prosta. To nie jest historia, która ogranicza się do opisu prowadzonego przez miejscowych policjantów (z pomocą pewnej pisarki) śledztwa. Ta powieść to dużo więcej: mnóstwo dodatkowych, ale istotnych wątków, obyczajowych i społecznych. To książka, która przy okazji historii kryminalnej opisuje o tym, co dzieje się w szwedzkim (i chyba nie tylko szwedzkim) społeczeństwie, mówi o tragedii dzieci zaniedbanych i zagubionych. Ale po kolei…

Szokująca zbrodnia

Kiedy w niewielkiej szwedzkiej miejscowości ginie czteroletnia dziewczynka, wszyscy zaczynają jej szukać: rodzice, policja, miejscowa ludność, nawet przebywający w tutejszym ośrodku dla uchodźców imigranci, z których każdy ma na koncie własną tragiczną historię. Gdy mała Nea zostaje znaleziona martwa, dokładnie w tym samym miejscu, w którym trzydzieści lat temu znaleziono inną zamordowaną dziewczynkę, sprawa robi się bardziej skomplikowana. Ożywają demony z przeszłości, sprawa sprzed lat nikomu nie daje spokoju, tym bardziej, że w okolicy pojawia się słynna aktorka, która kiedyś przyznała się do popełnienia zbrodni sprzed lat. Czy i tym razem zabiła? Miejscowej policji i Erice Falck – pisarce, która właśnie zajęła się zbieraniem materiałów do nowej książki, o tej czteroletniej zabitej przed trzydziestu laty dziewczynce, coś w tym wszystkim nie pasuje. I słusznie, bo sprawa okazuje się być bardziej skomplikowana…

czarownica

Przeczytaj recenzję innego skandynawskiego kryminału.

W książce mamy jednak jeszcze jedną historię: obok opisu współczesnych wydarzeń i wydarzeń sprzed kilkudziesięciu lat, autorka opowiada też historię sprzed wieków, gdy w Szwecji toczyły się procesy czarownic i wystarczyło tylko krzywo spojrzeć na sąsiadkę, by móc być poddaną torturom i wreszcie straconą jako czarownica właśnie. Czy historia Elin i morderstwa dwóch dziewczynek mają ze sobą coś wspólnego? Ci, którzy znają twórczość Camilli Lackberg z pewnością domyślają się, że wszystkie opowieści musi coś łączyć. Żeby jednak dowiedzieć się, gdzie historię te się przecinają, trzeba „Czarownicę” przeczytać do końca.

Kryminał z wątkami społecznymi

Sama historia zbrodni i śledztwa wydaje się już być interesująca. Ale to wciąż nie wszystko, o czym opowiada nam w swojej najnowszej książce autorka. Bo, jak zwykle u Lackberg, mamy tutaj mnóstwo wątków społecznych. Tym razem autorka porusza kwestię uchodźców – tak głośną i aktualną w całej Europie. Moim zdaniem świetnie jej to wychodzi. Udało jej się zwrócić uwagę na tragedię ludzi, którzy uciekając od wojny próbują odnaleźć się w nowym świecie, w którym nie brakuje ludzi jawnie okazujących im niechęć czy wręcz nienawiść. Przybywają do Europy z nadzieją, że tu zapewnią bezpieczne życie sobie i swoim najbliższym, a tymczasem i tu narażeni są na ataki, często takie, które kończą się tragedią. Lackberg pokazuje też jednak, że nie brak i ludzi, którzy szczerze przejmują się losem uchodźców, którzy wyciągają do nich rękę, chcą pomóc, choć nie zawsze wiedzą, jak to zrobić…

Drugim problemem społecznym jest sytuacja młodych ludzi, którzy z pozoru mają wszystko, czego trzeba: dostatnie życie, najnowsze gadżety, jedzenie, ubrania, bezpieczny dom. Brakuje im jednak zainteresowania i zrozumienia ze strony najbliższych. Dzieci zostawione same sobie z własnymi emocjami i problemami potrafią być okrutne. W nieprzemyślany sposób krzywdzą innych, uważając to za wspaniałą zabawę. A w innych narasta złość, wściekłość tak wielka, że w końcu musi doprowadzić do tragedii. Lackberg w swojej historii mówi o tym, że dzieci potrzebują zainteresowania, rozmowy i wreszcie pokazuje, jak ważne jest, by były otoczone miłością i by rodzice naprawdę zajęli się ich wychowaniem, nie tylko zapewnieniem dobrych warunków bytowych.

Przeczytaj o książce kryminalnej, która także porusza problemy społeczne.

Wątek obyczajowy tym razem mniej udany

Są też watki obyczajowe. Moim zdaniem najsłabsze. Poznajemy tu dalsze prywatne losy policjantów i ich rodzin, zwłaszcza zaś losy rodziny Patricka i Eriki. O ile w poprzednich częściach te wątki mocno mnie interesowały, o tyle teraz trochę rozczarowują. Mam wrażenie, że autorka za dużo wymaga od swoich bohaterów, jakby na siłę chciała sprawić, by w ich życiu znów działo się coś niepokojącego, jakby nie mogła pozwolić im być po prostu szczęśliwym. Zwłaszcza cierpi postać Anny. Ta kobieta naprawdę dużo wycierpiała, a kiedy wydaje się, że już jest szczęśliwa… zakończenie sprawia, że znowu zaczynamy się o nią niepokoić. Czy to naprawdę nie jest za dużo?

czarownica-teraz-czytam

Poza tym mam wrażenie, że wątki obyczajowe tym razem zeszły na trzeci plan i zostały potraktowane trochę po macoszemu. Oczywiście przy takiej ilości innych tematów, które autorka poruszyła, nie powinno to dziwić. A jednak pod tym względem czuję niedosyt. I jeszcze uwiera mnie to ciągłe sięganie po szampana w przypadku Eriki. I fakt, że jej dzieci właściwie co chwilę podrzucane są a to babci, a to ciotce, a to sąsiadom, by kobieta mogła realizować się zawodowo. Jasne, też uważam, że matka powinna móc zająć się sobą i swoim życiem, bo inaczej w pewnym momencie po prostu się wypali. Tu jednak czuję zgrzyt. Zwłaszcza w kontekście opisywanych wydarzeń. Być może to kwestia różnic kulturowych, innego podejścia. A jednak nie pasuje mi to, denerwuje…

Lekturę tej książki jednak polecam. Jest po prostu dobra, wciągająca i dająca do myślenia. Lackberg porusza tu temat dyskryminacji, polowań na czarownice, szukania kozła ofiarnego – temat ponadczasowy, wciąż aktualny, choć dziś przejawiający się nico inaczej niż trzysta lat temu. Jest też w całej historii coś niepokojącego, coś, co nie daje czytającemu spokoju. Ani w trakcie lektury, ani po jej skończeniu. Dla miłośników skandynawskich kryminałów, twórczości Lackberg i dla tych, którzy od kryminału oczekują czegoś więcej niż opis zbrodni i śledztwa w jej sprawie.

Wydawnictwo Czarna Owca. Rok wydania: 2017. Ilość stron: 388

Wyzwania:
Pod hasłem (14. bohaterem jest pisarz/pisarka)
Dziecięce poczytania (bonusów brak)

Reklamy

10 myśli w temacie “Każde czasy mają swoje czarownice – „Czarownica” Camilla Lackberg

    1. Trzymam kciuki, bo warto! Ale najlepiej zacząć od pierwszego tomu, bo jednak historia samych policjantów, jest równie ciekawa, co prowadzonych przez ich śledztw.

      Polubienie

  1. Wszystkie dotychczasowe kryminały Lackberg były świetne, więc mam nadzieję, że i najnowszy mnie nie zawiedzie – z Twojego opisu wynika, że będzie równie dobry, co poprzednie. Od książek tej autorki zaczęła się moja przygoda z kryminałami, więc mam do niej duży sentyment 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s