Literacki roller-coaster: „Czasami kłamię” Alice Feeney

Lubię czytać różne gatunki. Urozmaicam sobie lekturę i raz sięgam po powieści obyczajowe, potem po reportaże lub sensacje, kryminały i thrillery. Szczególnie te ostatnie jakoś często wpadają mi w ręce. Najpierw świetna Trzecia Magdy Stachuli, a teraz „Czasami kłamię” Alice Feeney.

Po tę książkę sięgnęłam, bo jest naszą styczniową lekturą miesiąca w grupie Przeczytaj i Podaj Dalej. Miałam zresztą tę pozycję na swojej liście książek do przeczytania już od jakiegoś czasu, ale chyba potrzebowałam takiego motywatora – jakiegoś wyzwania. Dzięki temu w końcu po nią sięgnęłam i absolutnie nie żałuję, choć muszę przyznać, że nie usłyszycie ode mnie samych ochów i achów na temat tej lektury.

Kilka słów na temat książki Magdy Stachuli „Trzecia” przeczytasz tutaj.

„Czasem ludzie wydają się na zewnątrz szczęśliwi i dopiero, kiedy się ich posłucha, a nie wyłącznie na nich patrzy, można poznać, że w środku coś się popsuło”.

Ale od początku. „Czasami kłamię” to debiut autorki i to debiut, to trzeba przyznać, niezwykle udany. Bo książkę czyta się rewelacyjnie, zwłaszcza od połowy. Pierwsza część trochę mi się dłużyła, była takim wstępem, w którym czytelnik otrzymuje sygnał, że coś jest nie tak i podskórnie czuje jakiś niepokój, ale to jeszcze nie jest to, czego oczekuję od dobrego thrillera. W pewnym momencie następuje jednak zwrot akcji. Zupełnie nieoczekiwany i niespodziewany. A potem zaraz kolejny i kolejny. Bo z tą lekturą jest tak, jak z jazdą na roller-coasterze. Najpierw powoli, pod górę, że świadomością, że za chwile czekają nas jakieś niespodzianki, ale jeszcze jest spokojnie. A potem, kiedy spadamy w dół to nawet nie jesteśmy w stanie do końca ogarnąć wszystkich zakrętów, zmian kierunku, pętli i innych takich. A kiedy kolejka już wyhamuje to sami zastanawiamy się, co było realne, a co tylko nam się wydawało. Alice Feeney zafundowała swoim czytelnikom właśnie taki literacki roller-coaster.

czasami-klamie-recenzja

Historia zaczyna się od wizyty w szpitalu. Poznajemy tu Amber, która jest w stanie śpiączki, ale doskonale wie, co się dzieje wokół niej. Nie może tylko przypomnieć sobie, jak to się stało, że leży teraz w szpitalnym łóżku w tak ciężkim stanie. To ona jest narratorem. Snuje opowieść o tym, co dzieje się teraz i o tym, co działo się bezpośrednio kilka dni przed wypadkiem. Ta narracja przeplatana jest jeszcze fragmentami pamiętnika, który pochodzi z czasów, gdy Amber była dzieckiem i który opisuje historię jej i jej najbliższej przyjaciółki. Pytanie tylko, czy to Amber jest autorką tego pamiętnika, bo… w pewnym momencie to przestaje być tak oczywiste, jak wydaje się na początku. Nic zresztą w tej książce nie jest oczywiste. Do samego końca.

Dotyczy to i wydarzeń i postaci. Szczególnie tych ostatnich. Najpierw trudno jest nam je ocenić. Budzą naszą sympatię, by za chwilę okazać się tymi złymi. A może jednak nie złymi? Wydarzenia, jakie są opisywane w książce na trzech płaszczyznach czasowych też budzą w nas sprzeczne uczucia. A gdy dodać do tego jeszcze zawartą w tytule sugestię, że coś w tym wszystkim może nie być prawdą… Ta książka nie daje wytchnienia naszym szarym komórką, które same zaczynają kombinować, próbują dociec, o co tak naprawdę tu chodzi i za chwilę znów otrzymują informację, które kompletnie zmieniają sposób patrzenia na całą historię.

„Ludzie, którzy nic nie robią, są tak samo niebezpieczni, jak ci, którzy podejmują działania”.

Sięgając po tę książkę oczekiwałam fajerwerków niemal od pierwszej strony. Te owszem, pojawiły się, ale dopiero gdzieś w połowie. Może dlatego z początku wydawało mi się, że wszystkie entuzjastyczne opinie są mocno przesadzone. Teraz jednak, po przeczytaniu ostatniego zdania, wydaje mi się, że rację mają ci, którzy uważają, że „Czasami kłamię” to pozycja niezwykle udana, fantastyczna i warta przeczytania.

czasami-klamie-recenzja-ksiazki

Nie twierdzę, że to książka idealna. Ale bardzo dobra na pewno. Wzbudza niepokój, intryguje i wyprowadza czytelnika w pole. A kiedy już właściwie wszystko staje się jasne następuje… zakończenie. I znów zbudowany przez nas obraz rzeczywistości zostaje zaburzony. I znów, po raz kolejny, zadajemy sobie pytanie, co tu jest prawdą?!?

Polecam. Bardzo.

Wydawnictwo WAB. Rok wydania 2017. Ilość stron 348.

Czytałam w ramach wyzwań:

Pod hasłem (22. debiut autora)

Dziecięce poczytania (bonusów brak)

Książkę w fajnej cenie, także w formie audiobooka możesz kupić TUTAJ.

Reklamy

2 myśli w temacie “Literacki roller-coaster: „Czasami kłamię” Alice Feeney

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s