Świąteczne czytanie (ostatnie w tym sezonie): „Wieczór taki jak ten” Gabrieli Gargaś

Za oknem znów zrobiło się zimowo. Naprawdę miałam nadzieję, że już za chwilę wybuchnie wiosna, że już będzie można schować na dno szuflady ciepłe czapki i rękawice. Tymczasem spoglądam na ogród, a tam biało… Jakby przyroda chciała umilić mi lekturę (lub chociaż pisanie recenzji) ostatniej chyba już w tym sezonie przeczytanej przeze mnie świątecznej książki.

Nie mogłam się doczekać chwili, gdy będę mogła sięgnąć po „Wieczór taki jak ten” Gabrieli Gargaś. Po pierwsze dlatego, że zakochałam się w okładce. Tak, jestem „okładkową sroką” i bardzo często zdarza mi się sięgać po te pozycje, których okładka po prostu mnie zachwyca. Inna sprawa, że bardzo często okładki książek moich ulubionych autorów po prostu trafiają w mój gust. Tym razem też tak było. Gabriela Gargaś, właściwie od mojego pierwszego spotkania z twórczością pisarki, znajduje się przecież na liście moich ulubionych polskich autorek. Spodziewałam się więc, że „Wieczór taki jak ten” zachwyci mnie i nie pozwoli zasnąć dopóki nie przeczytam ostatniego zdania. Niestety… Tym razem poczułam się trochę zawiedziona…

wieczór taki jak ten

„Wieczór taki jak ten” jest powieścią, o której w sieci można przeczytać wiele dobrego. Nie dziwi mnie to, bo to historia ciepła, optymistyczna, dająca nadzieję na lepsze jutro i na to, że nasze problemy kiedyś znikną, rozwiążą się, że przy blasku choinki i zapachu pierników poczujemy się kochani, docenieni, spełnieni. To wszystko sprawia, że książka Gabrieli Gargaś wydaje się być idealną lekturą na okołoświąteczny czas. A jednak dużo w tej książce rzeczy, które mnie denerwują i które sprawiają, że uważam tę pozycję za najsłabszą ze wszystkich przeczytanych przeze mnie dotychczas książek, jakie wyszły spod pióra Gabrieli Gargaś.

Przeczytaj recenzję innej świątecznej książki, w której także przy choince splatają się losy wielu bohaterów.

Przede wszystkim razi mnie zbyt duża ilość wątków. Wiem, że ostatnio panuje trend, by w historiach świątecznych pokazywać losy kilku bohaterów, które gdzieś, najczęściej przy wigilijnym stole, się łączą. Nie przeczę – lubię tę praktykę. A jednak w tym przypadku moim zdaniem nie wyszła powieści na dobre. Wątków jest dużo i każdy interesujący. Na tyle, że z chęcią przeczytałabym osobne powieści na nich zbudowane. Ot choćby historia pani doktor i Elfa – to idealny materiał na osobną opowieść! Albo historia starszej nauczycielki… Myślę, że dużo przyjemniej czytałoby się historię Artura i Miśki, która przeplatałaby się z wątkiem nietolerancji. Fakt, iż autorka w świątecznej historii, która z założenia powinna być łatwa, lekka i przyjemna, zwraca uwagę na tak ważną kwestie zasługuje na ogromne brawa. Ale znów: miałam wrażenie, że ten wątek jest jedynie „liźnięty” i tak trochę po macoszemu potraktowany. Jak chyba większość, z wyjątkiem może historii Michaliny i Artura.

wieczór tai jak ten recenzja

Drugim zarzutem jest to, że mnóstwo w tej książce retrospekcji. Sam ten fakt nie razi. Lubię przecież powieści, w których przeszłość splata się z teraźniejszością. Bardzo przeszkadzało mi natomiast to, że retrospekcje pojawiają się nagle, nie są zaznaczane w żaden sposób. Czytamy o tym, co dzieje się teraz, by za chwilę być świadkiem dialogu toczonego przed kilku laty. Wprowadza to trochę chaosu i sprawia, że czytelnik momentami może się pogubić.

Tu znajdziesz recenzję książki świątecznej, która w tym roku najbardziej przypadła mi do gustu.

Czy żałuję, że sięgnęłam po tę powieść? Tego powiedzieć nie mogę. Historia w gruncie rzeczy bardzo mi się podobało. I choć nie uważam, by była najlepszą ze stworzonych przez Gabrielę Gargaś, nie jest mi szkoda czasu, jaki poświęciłam na jej czytanie. Mimo wszystko.

Wydawnictwo Czwarta strona. Rok wydania 2017. Ilość stron 371.

Czytałam w ramach wyzwań:
Pod hasłem (pierwsza z kontrastowej pary, słowo do kontrastu to wieczór)
Dziecięce poczytania (bonus: podróż)
2w1 (luty – zima)

Reklamy

9 myśli w temacie “Świąteczne czytanie (ostatnie w tym sezonie): „Wieczór taki jak ten” Gabrieli Gargaś

  1. Miałam w planach ten tytuł, jednak czas świąt szybko minął a książka nie doczekała się swojej kolejki. Pozostaje pytanie od którego tytułu powinnam zacząć przygodę z twórczością Gargaś? Pozdrawiam Marta wśród książek

    Polubienie

  2. Zgodzę się z tymi wątkami. To problem wielu powieści.
    Jeśli chodzi o święta, nie trafiłam w ostatnie na lekturę w ich klimacie. Czytałam Pudełko pełne marzeń, ale to zupełnie nie była książka o Bożym Narodzeniu…

    Polubienie

    1. Mnie najbardziej podobało się „Serce z piernika” Kordel. I w sumie „Cztery płatki śniegu” Szarańskiej. Niby też kilka różnych historii,a le jednak jakoś tak zgrabniej połączonych…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s