Każda przeszłość ma sekrety – o książce „Znów nadejdzie świt” Anny J. Szepielak

Anna J. Szepielak należy do grona moich ulubionych polskich autorek. Sięgam po jej książki, gdy mam ochotę na wciągające powieści obyczajowe, w których wątki historyczne przenikają się ze współczesnymi, a wyjaśnienia teraźniejszych problemów i zagadek bohaterowie odnajdują w historii swoich przodków. Sięgając po książkę „Znów nadejdzie świt” miałam nadzieję, że i tym razem otrzymam taką właśnie historię…

Niestety, jak pisałam już na Instagramie, ta książka, podobnie jak recenzowany niedawno „Wieczór taki jak ten” Gabrieli Gargaś, nie do końca spełniła moje oczekiwania. Od razu muszę podkreślić, że to nie znaczy, iż książka mi się nie podobała. Nic z tych rzeczy! Uważam, że powieść Anny J. Szepielak jest naprawdę dobra i ciekawa. A jednak po skończonej lekturze poczułam pewien niedosyt. Myślę, że po raz kolejny winę ponoszą moje oczekiwania i nastawienie. Lektura książki „Znów nadejdzie świt” przyniosła zupełnie co innego, niż to, czego się spodziewałam. Liczyłam na historię, w której narracja prowadzona będzie dwutorowo, gdzie watki z przeszłości i współczesne będą się przenikać. Tymczasem dostała bardzo dobrze napisaną, niezwykle interesującą typową sagę, która chronologicznie opisuje dość skomplikowane losy pewnej rodziny.

Przeczytaj moją recenzję książki Gabrieli Gargaś „Wieczór taki jak ten”

znów nadejdzie świt recenzja

Czy to źle? Nie! Podkreślę raz jeszcze: „Znów nadejdzie świt” to powieść bardzo dobra. Historia, która została w niej opisana absolutnie nie jest nudna. Autorka ukazała losy rodziny na tle zmieniających się epok, przy okazji pokazując też w jaki sposób zmieniała się polska wieś. Już samo to było niezwykle ciekawe. Poza tym mamy tu do czynienia z pewną tajemnicą rodzinną, której odkrycie następuje dopiero w czasach współczesnych. Z tym, że właśnie tu pojawia się ten zgrzyt, ta rzecz, która sprawiła, że jednak poczułam się rozczarowana. Bo chociaż mamy tajemnicę z przeszłości (co w powieściach uwielbiam) i mamy też motyw dochodzenia do prawdy przez współczesnych bohaterów (też uwielbiam!), to jednak jako czytelniczka tak naprawdę już wcześniej wiedziałam, o co chodzi. I to właśnie sprawiło, że powieści nie czytałam niemal jednym tchem tak, jak miało to miejsce w przypadku innych książek autorki, z którymi wcześniej się spotkałam. Ten fakt sprawił też, iż po zakończeniu lektury książkę tę oceniła nieco słabiej niż inne pozycje Anny J. Szepielak.

Każdy ma prawo szukać szczęścia. Trudno wszystko odkładać na potem i czekać, że naszym dzieciom będzie lepiej. Nam też ma być lepiej.

Zdaję sobie sprawę, że taka ocena jest bardzo subiektywna. Zresztą, mówiąc szczerze – która nie jest? Tym razem jednak wpływ na nią miały właśnie oczekiwania. Wiem, że bardzo trudno jest rozpoczynać lekturę bez jakichkolwiek oczekiwań. W końcu mamy już jakiś bagaż doświadczeń w postaci innych, przeczytanych wcześniej pozycji autora. Mamy też informacje znalezione na innych blogach, portalach książkowych czy w recenzjach drukowanych w prasie lub informacjach wydawcy. To wszystko sprawia, że już przed otwarciem książki tworzymy sobie w głowie jej pewien obraz, który podczas lektury może się potwierdzić lub nie. Niestety nie jesteśmy „biała kartą”, odbieramy każdy utwór literacki bazując na swoich literackich doświadczeniach. A im te doświadczenia większe, tym większe są także nasze oczekiwania względem kolejnych lektur. Czasem z tego powodu czuję, że pewne książki oceniam niesprawiedliwie. Tak jest i w tym przypadku.

znów nadejdzie świt Anna szepielak

Podkreślę więc raz jeszcze: powieść „Znów nadejdzie świt” to bardzo dobra, świetnie napisana, wciągająca lektura. Tyle tylko, że nie do końca spełniła moje oczekiwania, jakie miałam wobec niej właśnie dziś, w tym konkretnym momencie. To inna lektura niż ta, której się spodziewałam. Po prostu. Niemniej polecam miłośnikom wszelkich sag.

Każda przeszłość ma sekrety, które lepiej zostawić w spokoju, bo już niczego nie zmienią, a mogą namieszać.

Przeczytaj recenzję równie dobrej sagi (a raczej jednej jej części) napisanej przez inną polską autorkę.

Wydawnictwo Nasza Księgarnia. Rok wydania 2015. Ilość stron 476.

Czytałam w ramach wyzwań:
Pod hasłem (druga z kontrastowej pary)
Dziecięce poczytania (bonus: podróż)

Reklamy

6 myśli w temacie “Każda przeszłość ma sekrety – o książce „Znów nadejdzie świt” Anny J. Szepielak

  1. Wydaje mi się, że książka mogłaby mi się spodobać. Muszę sobie sama wyrobić zdanie na jej temat. Widzę tę książkę pierwszy raz, zatem cieszę się, że tu trafiłam.

    Polubienie

    1. W takim razie też się cieszę, że tu trafiłaś. Polecam autorkę. Co do innych sag to także wspomnianą w tekście sagę Edyty Świętek (choć inne jej książki nie zachwyciły mnie aż tak bardzo) i oczywiście „Stulecie winnych” Grabowskiej…

      Polubienie

    1. W takim razie zachęcam do przeczytania! Polecam też inne sagi, które mnie zachwyciły – wspomnianą w tekście sagę Świętek i oczywiście sagę, którą napisała Ałbena Grabowska.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s