Powieść społecznie zaangażowana – „Nieodnaleziona” Remigiusza Mroza

Pojawienie się każdej kolejnej książki Remigiusza Mroza jest wydarzeniem w polskim świecie wydawniczym. Co prawda coraz częściej usłyszeć można głosy, że autor stawia bardziej na ilość niż jakość, że jego książki są niedopracowane, że zawierają ogromne ilości błędów i że… Mróz powoli się wypala. Mimo to każda kolejna powieść plasuje się w czołówkach list bestsellerów i wciąż wywołuje dyskusje wśród czytelników.

Kiedy w mojej bibliotece pojawiła się „Nieodnaleziona” postanowiłam sprawdzić, czy fenomen Mroza nadal jest tak silny. Czy autor wciąż jeszcze ma coś ciekawego do powiedzenia, czy raczej pisze z przysłowiowego rozpędu. „Nieodnalezioną” miałam zresztą na oku, bo jeszcze przed premierą promowana była jako coś zupełnie nowego na polskim rynku – pierwszy polski thriller psychologiczny.

Z tym twierdzeniem akurat trudno jest mi się zgodzić. Po pierwsze dlatego, że uważam, iż w polskiej literaturze, w tym także literaturze najnowszej, mamy bardzo dobre przykłady realizacji tego właśnie gatunku. Wystarczy choćby wspomnieć o „Trzeciej” Magdy Stachuli – książce, która dla mnie jest prawdziwym mistrzostwem, jeśli chodzi właśnie o thriller psychologiczny.

Więcej o książce Magdy Stachuli przeczytasz w tej notce.

Drugi powód jest taki, że książka Mroza, przynajmniej moim zdaniem, nie do końca mieści się w ramach tego gatunku. Owszem, z powodzeniem książkę można nazwać thrillerem. Wszak budzi w czytelniku niepewność, poczucie zagrożenia, czy po prostu dreszcz emocji. Jednak czy do końca jest to thriller psychologiczny? Fakt, autor dość dużo miejsca poświęca tu zagadnieniom z zakresu psychologii i to zagadnieniom, dodajmy, dość ważnym społecznie, o czym za chwilę, ale… bliżej chyba tej książce do powieści sensacyjnej, trochę może też powieści drogi.

nieodnaleziona recenzja

Zaczyna się od tego, że na popularnym portalu ktoś umieszcza zdjęcie zaginionej przed dziesięciu laty dziewczyny. To staje się początkiem podjęcia przez jej narzeczonego, który nigdy nie pogodził się ze stratą ukochanej, desperackich wręcz poszukiwań. Zdjęcie znalezione przypadkowo w sieci budzi jego nadzieje i każe mu ruszyć w drogę bez względu na konsekwencje. A sytuacja jest trudna, bo wokół są ludzie, którym zależy na tym, by w tych poszukiwaniach przeszkodzić. Z drugiej strony nasz bohater ma też sprzymierzeńców. Jednym z nich, być może najważniejszym, jest Kasandra (swoją drogą bardzo mnie interesuje, czy takie imię autor wybrał przypadkowo, czy jednak ma jakieś konotacje z mitologiczną bohaterką – może warto by było spojrzeć na powieść idąc właśnie tym tropem?). Ta kobieta ma, zdawać by się mogło wszystko: bogatego męża, dziecko, duży dom i dobrze prosperującą agencję detektywistyczną. Tyle tylko, że takie piękne życie stanowi fasadę, za którą kryją się mroczne tajemnice. Sama Kasandra także zresztą ma tajemnice, które autor ujawnia stopniowo, by bawić się z czytelnikiem, wyprowadzać go w pole i kilkukrotnie zaskakiwać.

To oczywiście charakterystyczne dla prozy Mroza i to chyba stanowi o tym, że książkę czyta się szybko, że historia w niej opowiedziana wciąga i że tak wielu ludzi wypowiada się o niej entuzjastycznie. Dla mnie jednak największa wartość tej powieści leży gdzie indziej. Mróz zwraca tu bowiem uwagę na problem społeczny, o którym mówić trzeba. Głośno i wyraźnie. I na który trzeba reagować: problem przemocy wobec kobiet. I to przemocy, która nie dotyczy środowisk biednych, z jakimi zazwyczaj jest kojarzona. Tutaj przemoc ma miejsce w pięknym, bogatym domu i przyjmuje postać nie tylko fizycznego znęcania się nad kobietą, ale także całkowite uzależnienia jej od siebie i kontrolowania każdego niemal jej kroku. Dodatkowo dochodzi tu cała psychologia ofiary – jej trudność z wyrwaniem się ze znanego schematu i chęć ochrony swojego dziecka za wszelką cenę. To właśnie owo pragnienie wyrwania dziecka z domu,w który rządzi przemoc staje się motywacjom do podjęcia działań, do zawalczenia o siebie.

Sposób, w jaki bohaterka to realizuje jest oczywiście mocno dyskusyjny. Trudno zresztą jednoznacznie ocenić jej postępowanie. To także świadczy o wartości „Nieodnalezionej” – książka po prostu zmusza nas do zadania sobie trudnych pytań. I do przyznania, że w sytuacjach kryzysowych bardzo ciężko jest o jednoznaczną ocenę. Choćby to sprawia, że po najnowszą powieść Mroza (choć pewnie słowo „najnowsza” szybko się zdezaktualizuje) warto sięgnąć.

nieodnaleziona mróz

Jak już pisałam na Instagramie nie jest to jednak powieść, przynajmniej moim zdaniem, idealna. I tu powtórzyć muszę zarzuty, które coraz częściej padają pod adresem autora. W niektórych miejscach możemy dopatrzyć się niekonsekwencji i pewnego braku logiki. Gdzieniegdzie autor wprowadza jakiś watek, by później, niewiele wyjaśniając, po prostu go porzucić. Wreszcie – to już mój największy zarzut wobec autora, który przejawia się zresztą chyba za każdym razem, gdy sięgam po jego książki – bohaterowie muszą znosić tu tak wiele, że wydaje się to być niemożliwe. Z czysto fizycznego punktu widzenia. Opisy znęcania się Roberta nad żoną są tak okrutne, że aż trudno uwierzyć w to, iż kobieta po takich „sesjach” nie wymagała nigdy pomocy lekarskiej i po drugie, że znosiła taki koszmar co noc i w ciągu dnia była w stanie w miarę normalnie (choć pozostając niemal non stop pod wpływem alkoholu) funkcjonować i, w co już w ogóle trudno mi uwierzyć, tak dobrze kojarzyć fakty, mieć tak jasny umysł! Dokładnie te same myśli nasuwały mi się podczas czytania cyklu o Forście i w trakcie lektury „Behawiorysty”.

Czy jednak to jest powód, by lekturę tej książki odpuścić? Z pewnością nie! Bo, jak już mówiłam, czyta się szybko, historia wciąga, a co najważniejsze daje do myślenia. Poza tym to taki przykład literatury w jakiś sposób społecznie zaangażowanej. I tu ogromne brawa dla autora! Bo przemoc wobec kobiet, także w tak zwanych „dobrych domach” lub domach sprawiających takie wrażenie, nie jest wcale zjawiskiem marginalnym. A im więcej się o nim mówi, im większa jest świadomość, że to zjawisko występuje, tym większa szansa, że przynajmniej niektórym ofiarom tej przemocy uda się pomóc.

Wydawnictwo Filia. Rok wydania 2018. Ilość stron 391.

Czytałam w ramach wyzwań 2w1 (luty-czarny) oraz Dziecięce poczytania (bonus: podróż).

Reklamy

22 myśli w temacie “Powieść społecznie zaangażowana – „Nieodnaleziona” Remigiusza Mroza

  1. Zauważyłam, że ludzie albo całkowicie kochają książki tego autora albo meeega narzekają. Ja póki co czytałam tylko Czarną Madonnę i właściwie ciężko mi się określić, ale szału nie było.

    Polubienie

  2. Hmmm… Nie wiem jak to o mnie świadczy, ale nie przeczytałam ani jednej książki Mroza. Jednak muszę przyznać, że coraz bardziej mnie kusi. Może właśnie dlatego, abym mogła w końcu podyskutować o jego twórczości. 😉

    Polubienie

    1. No przecież nie ma jakiegoś wymogu czytania Mroza;) Choć warto właśnie po to, o czym piszesz – żeby móc podyskutować;)

      Polubienie

    1. Chyba nie Ty jedna masz uprzedzenia w stosunku do tego autora. Jeśli chcesz jednak sprawdzić, jaki jest autor, myślę, ze ‚Nieodnaleziona” będzie dobra próbką jego twórczości.

      Polubienie

  3. Książka od pewnego czasu znajduje się na półce i czeka. Ostatnio byłam zmęczona twórczością Mroza, odczuwając trochę pęd autora od powieści do powieści. A thrillery psychologiczne bardzo lubię, więc daję szansę…

    Polubienie

    1. Myślę, ze tej książce warto dać szansę. jest dobra, choć nie rewelacyjna. Ale… sam temat sprawia, ze warto przeczytać.

      Polubienie

  4. Nie przeczytałam jeszcze żadnej książki Mroza. Na początku miałam na to dużą ochotę (zwłaszcza tą serię, gdzie jest m.in. „Przewieszenie”), ale im więcej on pisze, tym bardziej mi ta chęć odchodzi. Za szybko pisze! Coś mi tu nie gra…

    Polubienie

    1. Ja mam podobnie. Coraz bardziej mnie odrzuca od autora. Zresztą… coraz mniej dopracowane są te jego książki. „Nieodnalezioną’ czytałam, bo by la ciekawa tego społecznego wątku. Za to ta seria tatrzańska – powiem tak. Wciągnęło, bo Mróz potrafi pisać w taki sposób, ze się czyta szybko. Ale… no kurczę nie wierzę, że człowiek byłby w stanie znieść to wszystko, co autor zafundował bohaterowi. Po prostu nie wierzę i książki są dla mnie niewiarygodne (a ta czwarta część to już całkiem!). Za to plus za dokładna znajomość topografii Tatr. No ale te akurat autor zna, bo po nich chodzi…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s