„Wszystkie pory uczuć: jesień” Magdaleny Majcher

Dużo naczytałam się o tej książce, zanim trafiła w moje ręce. Kiedy powieść miała swoją premierę, niespecjalnie mnie zaciekawiło. Było mnóstwo innych lektur, które miały priorytet. Dopiero później , gdy poczytałam o autorce i jej książkach na blogach zdecydowałam się sprawdzić, czy historie pisane przez Magdalenę Majcher rzeczywiście są tak rewelacyjne. A ponieważ lubię czytać książki cyklu po kolei, na pierwszy ogień poszła „Jesień”.

Dziwnie się czyta jesienną książkę w zimie, a właściwie w momencie, gdy z niecierpliwością czeka się już na wiosnę. Być może ten fakt sprawił, że nie potrafiłam zachwycać się powieścią. A może to kwestia języka, który miejscami wydawał mi się… zbyt prosty. Nie chodzi o to, że sięgając po powieść obyczajową oczekuję jakiś wytrawnych metafor, wymyślnych konstrukcji zdaniowych. Jednak od pisarzy wymagam „łatwego operowania słowem”, jak to się ładnie mówi. Tymczasem w powieści Magdaleny Majcher pojawiały się zdania, które aż raziły, nie pasowały do reszty, były jakby kanciaste. Nawet nie tyle, że niepoprawne. Po prostu takie niezbyt udane. To bardzo przeszkadzało w lekturze.

Ale także historia nie wciągnęła mnie tak bardzo. Owszem, doceniam fakt, że autorka w swojej powieści poruszyła kilka trudnych i ważnych tematów. Po pierwsze: domy dziecka. Główna bohaterka historii to bowiem dawna wychowanka takiej placówki. Dziewczyna, która miała w życiu szczęście, bo poznała faceta z dobrego domu, bo szczęśliwie się zakochała, wyszła za mąż i nie musi martwić się o nic. Mąż dobrze zarabia, ona może poświęcić się budowaniu domu, jakiego sama nigdy nie miała. A jednak w tym wszystkim zapomniała o sobie, o swoich pragnieniach, potrzebach. Ma wygodne życie, fakt. Ale czy szczęśliwe?

Przeczytaj o innej książce, w której także mamy motyw z pozoru idealnego życia skrywającego ukryte głębiej problemy.

Tym bardziej, że gdzieś w cieniu wciąż majaczy postać byłej, zmarłej żony męża. Sam mąż też nie do końca chyba taki idealny, choć Hania takim próbuje go widzieć. Hmmm… ja bym chyba z takim facetem nie wytrzymała. Bo jednak wymagam od męża choć umiarkowanego zaangażowania w to, co dzieje się w domu. Nawet, jeśli to on zarabia, a ja mam dbać o rodzinne gniazdo…

Ludzie nie akceptują inności. Nie mieści im się w głowie, że ktoś inny może być po prostu szczęśliwy żyjąc inaczej.

Drugi problem, w książce poboczny, choć mimo to ważny, to problem hejtu wśród nastolatków. I tego, w jaki sposób można zniszczyć (tak, dokładnie!) młodego człowieka poprzez upublicznianie treści obraźliwych, ośmieszających. Wystarczy zdjęcie, głupi komentarz i… tragedia gotowa. Brawa dla Magdaleny majcher za pokazanie, że takie zachowania wśród nastolatków to zwykłe przestępstwa. I że one w ogóle mają miejsce, bo mimo licznych tragedii, o których ciągle słyszy się w mediach, chyba nie wszyscy zdają sobie sprawę, jak potężnym narzędziem może być Internet i wszechobecna technologia. Chyba właśnie motyw problemów córki Hani był dla mnie znacznie ciekawszy, niż główny wątek dotyczący najważniejszej bohaterki. Może dlatego, że mam dziecko i już pewnie za chwilę nowe technologie z impetem wkroczą w jego życie?

jesień majcher

Przeczytaj o innej książce, w której pojawiają się społeczne problemy.

A może powód był inny? Czytając miałam wrażenie, że autorka trochę ślizga się po temacie, że bohaterowie są płascy, że w powieści brakuje mi jakiejś głębi. To wszystko sprawiło, że daleka jestem od zachwytów. Nie uważam co prawda, że czas poświęcony tej książce był czasem straconym, ale jednak… zabrakło tu wiele, by przekonać mnie, że koniecznie muszę sięgnąć po następne tomy. Piękne okładki niestety tu nie wystarczą. Już nie. Zapisuję sobie następne tytuły, ale raczej po to, by sięgnąć je w momencie, gdy nic lepszego nie będzie pod ręką. Na pewno nie są to pozycje, które koniecznie muszę przeczytać.

Wydawnictwo Pascal. Rok wydania 2017. Ilość stron 379.

Czytałam w ramach wyzwania Dziecięce poczytania (bonus: książka napisana przez kobietę).

Reklamy

12 myśli w temacie “„Wszystkie pory uczuć: jesień” Magdaleny Majcher

    1. Też tak myślę. miałam nadzieję na coś głebszego. Choć z entuzjastycznych recenzji wnioskuję, ze chyba się podoba jednak…

      Polubienie

  1. Słyszałam wiele dobrego o autorce jednak nie miałam okazji przeczytać żadnej książki. Szkoda, że ta Cię zbytnio nie zachwyciła, ja może kiedyś dam jej szansę 🙂

    Polubienie

  2. Z tego co kojarzę to jest książka z jakiejś serii? I szczerze miałam ochotę po nią sięgnąć, jednak teraz ta ochota zmalała. Muszę poczytać jeszcze inne opinie, wtedy zadecyduję.

    Polubienie

  3. Przede wszystkim okładka jest magiczna, ale po treści Twojej recenzji nie wiem czy brać się za tę pozycję, pozdrawiam

    ucztadladuszy.blogspot.com

    Polubienie

  4. Nie słyszałem wcześniej o autorce, aczkolwiek twoja (bardzo dobra!) recenzja niezbyt mnie zachęciła do sięgnięcia po jej powieść. I tak się czasami niestety zdarza. Pozdrawiam! 😉

    Polubienie

  5. Bardzo nie lubię „ślizgania się po temacie”. Albo ktoś decyduje się daną kwestię poruszyć, nazwać rzeczy po imieniu, albo niech wcale nie tyka tematu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s