„Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami” Doroty Gąsiorowskiej

Coś jest w powieściach Doroty Gąsiorowskiej, że tak chętnie po nie sięgam. Być może to kwestia magicznych, przyciągających okładek, z których każda kolejna jest jeszcze piękniejsza? A może to kwestia opowiadanych historii, choć przecież te czasem mnie denerwują, choć często zarzucam im takie „przegadanie”, a niektóre zachowania bohaterów są po prostu irytujące: te wszystkie niedopowiedzenia, zamykanie się w swoich wyobrażeniach i przez to robienie na złość tylko samemu sobie…

Choć z drugiej strony może właśnie o to chodzi? O fakt, że autorka opisuje sytuacje, których mechanizm jest nam dobrze znany z prawdziwego życia? O to, że każda z jej powieści zwraca uwagę na wartość rozmowy i jasnych sytuacji i że poleganie na dorobionej przez samego siebie teorii może sprawić, że sami pozbawiamy siebie szczęścia? Przecież tak często można usłyszeć od psychologów zajmujących się kwestiami relacji, że szczera rozmowa, wyartykułowanie swoich potrzeb i wyjaśnienie wszystkich nieporozumień są podstawami właściwej komunikacji. A mimo to tak często uciekamy w obraz, który sami stworzyliśmy w naszych głowach. Jeden gest, uśmiech, jedno słowo w naszej wyobraźni zostaje rozbudowane do rozmiarów całej historii. Historii, która realnie nie istnieje, ale w która wierzymy tak bardzo, ze determinuje nasze decyzje i zachowania.

DSC_2513

W książkach Doroty Gąsiorowskiej w końcu zawsze dochodzi do rozwiązania takiej konfliktowej sytuacji. Szczęśliwego rozwiązania, dodajmy. W życiu jednak nie zawsze jest tak pięknie. Czy zadałeś sobie kiedyś pytanie, o to, ile szans przepadło, bo zbudowałeś w sobie przeświadczenie, które kompletnie miało pokrycia w rzeczywistości? Możliwe, że nie. Najczęściej nie zdajemy sobie z tego sprawy, nie wiemy o tym, że nasz mózg czy podświadomość tak właśnie działają. Dopiero gdy ktoś, tak jak na przykład Dorota Gąsiorowska, w swoich powieściach, nam to uświadomi, zaczynamy zwracać na to większą uwagę. I dobrze, bo dzięki temu możemy żyć bardziej tu i teraz. A to najważniejszy warunek osiągnięcia spokoju i szczęścia.

A sama „Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami”? To powieść oparta na schemacie, do którego Gąsiorowska zdążyła nas już przyzwyczaić: tajemnica z przeszłości, na której ślad trafia główna bohaterka – młoda dziewczyna przeplatająca się z wątkiem miłości, skomplikowanych relacji, najczęściej między trojgiem, nie dwojgiem ludzi. Do tego postać starszej osoby (tutaj babka Kamelii), która odgrywa ogromną rolę w odkrywaniu (lub zakrywaniu) rodzinnych sekretów. I jeszcze postać przyjaciela lub przyjaciółki i ich historii, które też stanowią ciekawy wątek powieści. Niby schematyczne, niby nieco wtórne. A jednak umiejętne połączenie tych wszystkich elementów się nie nudzi. Co więcej, w przypadku „Dziewczyny ze sklepu z kapeluszami” mamy też do czynienia z bardzo dobrym stylem autorki. Widać wyraźnie, że coraz bardziej doskonali ona swój pisarski warsztat. Fragmentów dłużących się, „przegadanych” jest tu znacznie mniej, a cała historia bardzo wciąga…

„Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami” to dobra powieść. Idealna do czytania w ogrodzie, przy filiżance dobrej kawy. Lub w kawiarnianym ogródku, najlepiej w Krakowie, gdzie toczy się akcja. Polecam miłośnikom dobrych, lekkich powieści obyczajowych. Dla relaksu…

P.S. Książki Doroty Gąsiorowskiej w dobrych cenach znajdziesz tutaj.

 

Reklamy

13 myśli w temacie “„Dziewczyna ze sklepu z kapeluszami” Doroty Gąsiorowskiej

  1. Za mną jedynie „Obietnica Łucji”, która bardzo mnie wynudziła, także na razie nie mam ochoty na twórczość tej autorki, ale obiecałam Ejotkowi, że dam jeszcze szansę Gąsiorowskiej, zatem nie mam wyjścia. 😉

    Polubienie

    1. Wiesz, „Obietnica Łucji” nie była najlepsza, co zresztą jest częste w przypadku debiutów. Ale moim zdaniem kazda kolejna ksiązka jest dużo lepsza. ta jest rewelacyjna, ale i „Antykwariat spełnionych marzeń” był ciekawy i „Muzyka zapomnianych melodii”. Nawet „Primabalerina”, w której mnie urzekło umiejscowienie akcji w dużej części na Ukrainie… Dlatego też Cię zachęcam do dania drugiej szansy autorce. A „dziewczyna…” może okazac sie najlepszym wyborem;)

      Polubienie

  2. Z roku na rok coraz częściej sięgam po pozycje rodzimych autorów. Tajemnica z przeszłości, młoda dziewczyna i babka/ciotka to faktycznie popularny schemat wielu książek ostatnich lat, ale… bardzo sympatyczny kiedy chcemy się zrelaksować i odstresować przy czytaniu 🙂 Zapisuję tytuł!

    Polubienie

    1. No ja bardzo lubię taki schemat! A książkę naprawdę warto przeczytać. Tak jak pisałam – uważam, że jest najlepsza powieścią autorki. Choć inne tez nie są złe. jeśli Ci się ten tytuł spodoba, warto sięgnąć też po „Antykwariat spełnionych marzeń” albo „Muzykę zapomnianych melodii” 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s