„Opowiadania bizarne” Olgi Tokarczuk – dokąd zmierza świat?

Twórczość Olgi Tokarczuk uwielbiam! To tak zwana miłość od pierwszego czytania. Długo zajęło mi sięgnięcie po pierwsza przeczytaną przeze mnie książkę tej autorki, a teraz… powoli nadrabiam zaległości. Na półce wciąż czekają „Księgi Jakubowe”, które onieśmielają trochę swoim rozmiarem. Na liście książek do przeczytania widnieją „Bieguni” i „Anna Inn”. A ja tymczasem czytam najnowsza książkę autorki – „Opowiadania bizarne”.

Tytuł intryguje i zmusza do poszukania, o co tak naprawdę chodzi. Daleko szukać nie trzeba, bo o tym, że słowo „bizarne” pochodzi od francuskiego „bizarre”, co oznacza dziwny, informuje wydawca na tylnej części okładki. Intrygujący i niezrozumiały tytuł jest jednak dla czytelnika sygnałem, że lektura łatwa nie będzie. Że, podobnie jak większość książek Olgi Tokarczuk, zmusi do zatrzymania się, przemyśleń, przyjrzenia się samemu sobie i otaczającemu światu pod nieco innym kontem. Bo cała twórczość autorki to lektury, które nie tylko czyta się dla przyjemności obcowania z pięknym językiem. To także wędrówka intelektualna i impuls do zadania sobie pytań kluczowych. na przykład o to, dokąd zmierza współczesny świat.

Tytuł całego tomu opowiadań, który własnie przeczytałam można jednak odczytywać jeszcze inaczej. Wszak te opowiadania wcale nie są zwyczajne. One są… dziwne. Ich treść jest kompletnie nieprzewidywalna. Tokarczuk zaskakuje czytelnika, opisując historie ludzi i zdarzeń w jakiś sposób różniących się od ogólnie przyjętej „normalności”. Swoją drogą „Opowiadania bizarne” zmuszają też do zadania sobie pytania o tę normalność właśnie. Bo co jest dzisiaj normą? I w jaki sposób tę normę się określa, jakich kryteriów się używa? I czy przypadkiem zamykanie pojęcia normy i normalności w ścisłe ramy jest na pewno dobre, moralne?

DSC_2703

Wróćmy jednak do samych opowiadań. W tomie znajdziemy zupełnie różne historie. jedna dzieje się w czasach „potopu Szwedzkiego”, inna współcześnie (chyba), jeszcze inna w bliżej nieokreślonej przyszłości. Miejsca akcji też są różne: jasno określone lub tak przedstawione, ze de facto mogłyby być wszędzie. Mamy tu typową kamienicę i daleką Azję. Szwajcarię i Polskę… Każde z opowiadań pokazuje inny problem, porusza inną tematykę. A jednak jest coś, co je łączy. To właśnie owa dziwność, odrębność bohaterów lub niektórych elementów opowiadania, coś, co sprawia, że w jakiś sposób odstają od tego, co powszechnie uznawane jest za normalne.

Tym co łączy wszystkie te opowiadania jest także niesamowita umiejętność obserwacji współczesnego świata i wrażliwość autorki. Czytając miałam wrażenie, że Olga Tokarczuk zauważa więcej. I że ma mi do powiedzenia coś bardzo ważnego, choć przecież nie mówi tego wprost. A jednak zmusiła mnie do zastanowienia się nad kondycją współczesnego świata i człowieka. I do zadania sobie pytania, czy kierunek,w  którym zmierzamy jest naprawdę właściwy.

Przeczytaj także moje przemyślenia na temat serialu, który też zmusza do zadania sobie ważnych pytań o kierunek, w jakim zmierza świat.

Nie wiem, czy sprawił to fakt, że lubię język, jakim posługuje się autorka, czy może to, że jej poglądy są bardzo podobne do moich, ale muszę przyznać, że „Opowiadania bizarne” bardzo mi się podobały. Uważam, że to jedna z tych książek, które powinien przeczytać każdy myślący człowiek. To po prostu lektura obowiązkowa. A fakt, że opowiadania są po prostu dobrze napisane tylko podnosi ich wartość!

Czytałam w ramach wyzwania Pod hasłem u Ejotka.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s