„Małżeństwo we troje” Erica-Emmanuela Schmitta

Są autorzy, po których książki sięga się w ciemno wiedząc, że otrzymamy historie poruszające, takie, które warto poznać. I choć nie da się ukryć, że trudno znaleźć pisarza, który pisałby równo i którego każda jedna pozycja stawałaby się lekturą idealną, muszę przyznać, że Eric-Emmanuel Schmitt nigdy mnie jeszcze nie zawiódł.

Sięgam po książki tego autora z chęcią, bo czuję, że mamy podobny sposób patrzenia na świat. I choć on jest już uznanym pisarzem i filozofem a ja zwykłą blogerką wiem, że w gruncie rzeczy swoimi działaniami walczymy o to samo i to samo popieramy. Miłość ponad strachem, jako główny element napędzający wszystko to, co robimy. Szacunek dla drugiego człowieka ponad pogardą i przekonaniem, że jesteśmy lepsi. I wiarę w to, że jest Istota Wyższa, która jednak staje się punktem odniesienia wszystkiego, choć owa Istota może być różnie nazywana przez różnych ludzi… Pewnie dlatego sięgam po książki Schmitta wtedy, gdy potrzebuję nieco otuchy, inspiracji i potwierdzenia, że życie i miłość mają sens…

DSC_4066

„Małżeństwo we troje” to nie powieść. To zbiór kilku historii, które łączy właściwie to, że mówią o miłości, choć miłość to bardzo różna… Mamy tu i miłość homoseksualną opisaną w sposób piękny, z jej wszystkimi niuansami, których zdajemy się nie zauważać w dyskusjach, tak ostatnio głośnych. Mamy też miłość między psem i człowiekiem, która pozwala przetrwać najtrudniejsze. jest historia miłosnego trójkąta, choć nie takiego, o jakim myślimy w pierwszej chwili (ale nie zdradzę szczegółów, bo odebrałabym Ci, drogi Czytelniku, przyjemność czytania)…

Nie wszystkie historie w równy sposób mnie poruszyły. Były takie, które przeżyłam bardziej i takie, które nie zrobiły na mnie wrażenia. Są w tym zbiorze historie, których zaskoczenie trafia, jak grom z jasnego nieba i sprawia, ze trudno o nich zapomnieć i historie, które teraz, zaledwie kilka dni po skończonej lekturze, ledwo pamiętam. 

DSC_4064

Zachęcam jednak do przeczytania, bo jestem przekonana, że w tej książce każdy znajdzie coś dla siebie. Każdy wyciągnie z tych historii to, co dla niego najważniejsze i będzie miał poczucie, że ta książka pisana była właśnie z myślą o nim. Bo taka własnie jest proza Schmitta…

Czytałam w ramach wyzwania „Pod hasłem” u Ejotka.

Reklamy

4 myśli w temacie “„Małżeństwo we troje” Erica-Emmanuela Schmitta

  1. Mało czytałam książek tego autora, ale wiem, że ma styl, który warto poznać. Chyba nawet mam na półce Małżeństwo we troje, więc czas sięgnąć.

    Polubienie

    1. Stanowczo, choć nie polecam czytać wszystkich książek od razu. Po te pozycje warto sięgać od czasu do czasu, w odpowiednim momencie… 😉

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s